niedziela, 16 października 2016

2005.04.30-05.03 - Beskid Sądecki na łikend majowy

Nadszedł czas planowania wycieczki na łikend majowy - tym razem jeżeli ktoś wziął 1 dzień urlopu, to miał do dyspozycji aż 4 dni do zagospodarowania. Ze znajomymi ustaliliśmy, że pojedziemy w Beskid Sądecki, najpierw eksplorować Pasmo Jaworzyny Krynickiej, a potem Radziejowej. 7 osób mogło być na wyjeździe tylko 2 dni, drugie 7 osób miało 4 dni wolnego.
Chwila przerwy na stacji benzynowej. Część osób jechała 2 samochodami, a część autobusem z Katowic.
Na miejsce startu wybraliśmy Rytro. Kierowcy pojechali do Nowego Sącza po resztę ekipy. Pozostała część miała przerwę techniczną :D
Powoli wspinamy się czerwonym szlakiem w stronę schroniska na Cyrli. Podziwiamy widoki na dolinę Popradu.
Zahaczamy na chwilę o ruiny zamku ryterskiego...
W tak wybornym towarzystwie maszeruje się całkiem szybko, choć plecaki ważą swoje...
Piękne widoki na długo pozostaną w pamięci.

Chwile przerwy wykorzystujemy na uzupełnianie płynów i kalorii, a także na beztroskie pogaduchy. O taki klimat w górach także mi chodzi...
Powoli wspinamy się coraz wyżej.


Na Cyrli robimy sobie dłuższą przerwę - w końcu pogoda dopisuje, a nam się nigdzie nie spieszy...

Szukamy ewentualnych sponsorów na kolejne eskapady :)
Jeszcze tylko zdjęcie grupowe i możemy ruszać dalej. Czerwony szlak nie jest trudny, ale całkiem długi...
 Niczym Wojciech Cejrowski za młodu :D

Liczne przerwy pozwalają odzyskać siły oraz służą integracji. W końcu nie wszyscy się dobrze znają, a mogą poznać się lepiej :D

Lubię takie niespieszne wędrowanie, z licznymi przerwami na odpoczynek, robienie zdjęć i pogaduchy :)

W końcu docieramy do Schroniska na Hali Łabowskiej. Co prawda nocleg mieliśmy zarezerwowany na Wierchomli, ale chyba nie damy rady w rozsądnym czasie tam dotrzeć, więc zostajemy tutaj. Niestety okazuje się, że trwa właśnie rajd politechnika z Krakowa - 240 chłopa maszeruje po Beskidzie Sądeckim, podzielonych na 3 grupy po mniej więcej 80 głów - przez to większe schroniska w tych górach są raczej zajęte.
Nie przeszkadza nam to zrobić mega-imprezę integracyjną. Chłopaki z obsługi wystawiają głośniki na bar i przy skocznej muzyce bawimy się bawimy się praktycznie do 24. Nie każdemu się to podoba, ale cóż...
Nocleg niby-gleba, bo taka naprawdę tylko jedna osoba tam wylądowała. 3 dziewczyny załapały się na nocleg w łóżkach - chłopaki-dżentelmenty z polibudy odstąpili im swój pokój, reszta spała na parapetach lub ławach :D
Jak widać miejsce to jest skrzyżowaniem kilku szlaków, także rowerowych... Trzeba będzie w przyszłości to wykorzystać :D
Tak nam się skojarzyło, że trzeba uważać w tym miejscu na skiturowców - pewnie mogą tu znacząco przekroczyć dozwoloną prędkość i po prostu połamać jakiego pechowego piechura.
W pewnym momencie naszym oczom ukazał się niecodzienny widok. Nie byłoby nic dziwnego, gdyby był grudzień, ale bombki w maju? hmmm, może to dekoracja całoroczna?



Zasłużony odpoczynek, ale tym razem musimy się trochę pospieszyć. Połowa ekipy ma wieczornego busa z Krynicy do Katowic :)
Napotykamy grupę rowerzystów, ale niestety nie chcą nas podwieźć pod górkę :(
Zawilec gajowy błędnie nazwany stokrotką :)
Powoli zbliżamy się do Jaworzyny Krynickiej
Jeszcze napotykamy stanowisko prymulek :D

Kolejna atrakcja spotkana na szlaku - wielgachny kopiec mrówek
Zmęczenie dało się nam bardzo we znaki. Postoje były coraz dłuższe...
W końcu docieramy do Krynicy. Tu kończy się wędrówka połowy ekipy. Bus szybko zawiezie nas do Katowic. Reszta pociągiem podąży do Rytra i uda się na nocleg do... schroniska na Cyrli :D
Kolejny dzień to przekroczenie Popradu i szlak na Prehybę.
Widoki oszałamiające - piękna jest ta Polska!
Chwila zadumy i trza ruszać dalej.
Poranna toaleta w lodowatej wodzie...

Szlak na Prehybę jest bardzo malowniczy.
Kolejny postój na doładowanie baterii. Luuuzz :)
Kolejne widoki potwierdzają słuszność wybranego szlaku.

W końcu jest i Schronisko na Prehybie. Warunki komfortowe :) Polecamy





Niesamowite widoki ze schroniskowego okna i sprzed samego schroniska.
Na Radziejową szlak wiedzie obok pomnika tysiąclecia...
Zdjęcie w ogóle nie pozowane... O mało co się biedak nie zakrztusił...
Kolejne ujęcie zawilca gajowego - bardzo popularnego w polskich górach.
Nie brakło także hardkorowych atrakcji takich jak przeprawa przez bród :)
A na koniec jeszcze wizyta w knajpie w Starym Sączu o bardzo ciekawym menu :D
To był bardzo udany wyjazd, myślę, że wszyscy byli równie zadowoleni jak ja. Na pewno tak było, bo kolejne wyjazdy cieszyły się równie dużym powodzeniem.







































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz