sobota, 1 października 2016

Magurka, czyli mój pierwszy zimowy wyjazd w góry :)

Tak się złożyło, że 2 dni przed wigilią kumpel zaproponował mi jednodniowy wypad w góry.
I moje pierwsze zetknięcie się z Beskidem Małym było zimową przygodą :)

Stare, dobre czasy :)

Zima w pełni, nie to co teraz :(

Temperatura była na sporym minusie.

autostrada :)

Łączność w tamtych czasach była ograniczona...

Przed schroniskiem na Magurce. Ciepła herbatka w schronisku to podstawa.

Kapliczka też zaliczona...

Nietypowy chaszczing....bo zimowy...

Yeti to czy nie yeti?

Trza zasuwać, bo dzień coraz krótszy...



Na każdym wyjeździe musi być taki czas, żeby móc sobie to i owo przemyśleć

Kultowa kostka :) To był plecak...

A potem było już tylko w dół... i to szybko w dół - wszak pociąg nie poczeka na człowieka...
Pierwszy zimowy wyjazd, od razu udany, więc nabrałem ochoty na zimową turystykę pieszą...
Tak bardzo, że olałem modę na narty i zimą po górach do tej pory zasuwam z buta... a że czasem po pas w śniegu? cóż... taka karma :)












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz