Pod koniec 2002 roku, a dokładnie 28 i 29 grudnia, wybrałem się w góry razem z dziewczyną, jej bratem i moim bratem. Taki wyjazd integracyjny :)
Najpierw dotarliśmy do Schroniska na Szyndzielni. Poczuć można było dobrze świąteczno-noworoczne klimaty
W schronisku było ciepło i przytulnie, ale w planach mieliśmy nocleg w schronisku pod Klimczokiem, więc trzeba było się przemóc i wyjść na dwór...
Na szczęście byliśmy dobrze przygotowani :) Odpowiednie ubranie to podstawa.
Z Beatą na Klimczoku.
Nie ma to jak rodzeństwo, a szczególnie brat!
Zimowe widoki w górach to coś pięknego. Dlatego też często wyjeżdżam w góry również zimą :)
Ciepła herbatka w Schronisku pod Klimczokiem. Zasłużyliśmy na nią bezwzględnie.






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz