W tym roku był to jedyny kilkudniowy wyjazd, z którego zachowały się zdjęcia
Za to jest ich całkiem sporo :)
Zaczynamy pod zamkiem Książąt Sułkowskich w Bielsku-Białej
http://muzeum.bielsko.pl/pl/historia-muzeum-zamek
Następnie jeszcze funkcjonującą (podobno teraz ma być wymiana wagoników) kolejką wjeżdżamy na Szyndzielnię.
Całkiem przyjemnym szlakiem idziemy w kierunku schroniska na Szyndzielni.
Zahaczamy też o schronisko na Klimczoku.
W tamtych rejonach często można zobaczyć szybowce albo paralotnie.
Dzień się kończy, więc wracamy na dół.
Nocleg w kultowym już szkolnym schronisku młodzieżowym im. Bolka i Lolka
http://www.ssm-bielsko-biala.noclegiw.pl/
Następnego dnia zaczynamy od zamku w Grodźcu. Nam udało się pochodzić wokół zamku, obecnie nie jest to już możliwe:
"W 2004 roku zamek nabyła rodzina Bożek. Obecnie zabytek jest własnością
prywatną i można go zobaczyć z zewnątrz, z niewielkiej odległości, zza
ogrodzenia. Folwark pozostaje w rękach Instytutu Zootechniki – Zakład
Doświadczalny Grodziec Śląski Spółka z o.o. Gospodarstwo Grodziec."
Pogoda trochę się skiepściła :(
https://www.palaceslaska.pl/index.php/wojewodztwo-slaskie/powiat-bielski/2099-grodziec-bielski1
Następnym celem w tym dniu jest Cieszyn.
Rynek w czeskim Cieszynie - taka fikcja, bo przed wojną był tu kwartał kamienic. Po prostu czescy bracia go wyburzyli, żeby też mieć rynek jak po polskiej stronie.
Idziemy na zamek piastowski.
http://www.zamekcieszyn.pl/
Widok z wieży zamkowej na Olzę. Po prawej stronie Czechy, po lewej - Polska.
Średniowieczna rotunda znana z... banknotu 20 zł PLN :)
Kończymy na cieszyńskim rynku - jedynym prawdziwym :)
Dzień ten jest ambitny - wybieramy się jeszcze z Wisły na Baranią Górę.
Szlak prosty, łatwy i przyjemny. Dochodzimy do lokalnej atrakcji - Kaskad Rodła.
Fotki w takim miejscu to podstawa :)
W czasie tej wycieczki sporo było rozmów o planach na wakacyjne wojaże.
Resztki śniegu zachęcają do wojny na snieżki :)
Dochodzimy w końcu na szczyt. Dzięki wieży można podziwiać widoki na każdą stronę.
Pomyślałem sobie, że fajnie byłoby tu przyjść kiedyś zimą :)
Wtedy nie sądziłem nawet, że zrealizuję ten jakże ambitny plan dopiero... za 10 lat!
Do tej pory nie wiemy jakiego koloru była kurtka kuzynki :)
Na dół schodzimy już po zmroku.
Kolejnego dnia startujemy z okolic rynku w Żywcu.
Stamtąd idziemy do pobliskiego parku, żeby zobaczyć...
...pałac Habsburgów (wtedy i obecnie zajmowany przez szkołę średnią)
http://www.polskieszlaki.pl/palac-w-zywcu.htm
oraz...
... Stary Zamek
http://www.muzeum-zywiec.pl/
Park naprawdę jest piękny, polecam go na choćby króciutki spacer
Domek Chiński (bodajże kawiarenka)
Ostatnią atrakcją majowego szwendania się po tamtych pięknych rejonach jest poszukiwanie bunkrów w okolicy Węgierskiej Górki.
Dla potencjalnych śmiałków podpowiem, że bunkrów jest 5 i trzeba się nieźle nagłowić i nałazić, żeby wszystkie znaleźć.
Nie obyło się również bez zamoczenia nóg albo rąk chociaż w Sole :)
idziemy dalej szlakiem bunkrów...
Każdy obowiązkowo musi się zameldować przy Forcie Wędrowiec.
A potem trzeba wyjść już wyżej. Dużo zależy od tego, czy nasza mapa jest bardzo szczegółowa albo... od życzliwości napotkanych tubylców :)
Oczywiście trzeba też zarezerwować trochę czasu na leniuchowanie...
Na koniec mała podpowiedź - ostatniego z bunkrów należy szukać w wiosce...
Po prostu miejscowy lekarz wojskowy wykupił bunkier i wykorzystał go jako wyśmienite (wtedy mu się tak wydawało) fundamenty pod dom rodzinny. Niestety, wilgoć i grzyb go wkrótce pokonały i dom wystawił na sprzedaż.
To był bardzo dobrze spędzony łikend - oby wszystkie były takie - czego sobie i każdemu oczywiście życzę :)
W miejscu tym będą się pojawiały opisy moich licznych wędrówek. Najpierw sporo archiwalnych wypraw, lecz z czasem dojdziemy, mam nadzieję wspólnie, do bieżących wyjazdów... A myślę, że nawet do tych planowanych - bliższych i dalszych :D Zapraszam serdecznie ! Marcin Luty
sobota, 1 października 2016
Magurka, czyli mój pierwszy zimowy wyjazd w góry :)
Tak się złożyło, że 2 dni przed wigilią kumpel zaproponował mi jednodniowy wypad w góry.
I moje pierwsze zetknięcie się z Beskidem Małym było zimową przygodą :)
Stare, dobre czasy :)
Zima w pełni, nie to co teraz :(
Temperatura była na sporym minusie.
autostrada :)
Łączność w tamtych czasach była ograniczona...
Przed schroniskiem na Magurce. Ciepła herbatka w schronisku to podstawa.
Kapliczka też zaliczona...
Nietypowy chaszczing....bo zimowy...
Yeti to czy nie yeti?
Trza zasuwać, bo dzień coraz krótszy...
Na każdym wyjeździe musi być taki czas, żeby móc sobie to i owo przemyśleć
Kultowa kostka :) To był plecak...
A potem było już tylko w dół... i to szybko w dół - wszak pociąg nie poczeka na człowieka...
Pierwszy zimowy wyjazd, od razu udany, więc nabrałem ochoty na zimową turystykę pieszą...
Tak bardzo, że olałem modę na narty i zimą po górach do tej pory zasuwam z buta... a że czasem po pas w śniegu? cóż... taka karma :)
I moje pierwsze zetknięcie się z Beskidem Małym było zimową przygodą :)
Stare, dobre czasy :)
Zima w pełni, nie to co teraz :(
Temperatura była na sporym minusie.
autostrada :)
Łączność w tamtych czasach była ograniczona...
Przed schroniskiem na Magurce. Ciepła herbatka w schronisku to podstawa.
Kapliczka też zaliczona...
Nietypowy chaszczing....bo zimowy...
Yeti to czy nie yeti?
Trza zasuwać, bo dzień coraz krótszy...
Na każdym wyjeździe musi być taki czas, żeby móc sobie to i owo przemyśleć
Kultowa kostka :) To był plecak...
A potem było już tylko w dół... i to szybko w dół - wszak pociąg nie poczeka na człowieka...
Pierwszy zimowy wyjazd, od razu udany, więc nabrałem ochoty na zimową turystykę pieszą...
Tak bardzo, że olałem modę na narty i zimą po górach do tej pory zasuwam z buta... a że czasem po pas w śniegu? cóż... taka karma :)
Ostatnia taka jazda w Olsztynie...
W wrześniu 1998r. wybraliśmy się sprawdzoną ekipą na zamek, a właściwie pod zamek, w Olsztynie.
Tym razem celem nie było zwiedzanie malowniczych ruin, a koncert gwiazd - Manaamu i Piaska połączony z pokazem laserów i sztucznych ogni.
Tłumy na podzamkowych błoniach
Scena już gotowa, gwiazdy niestety jeszcze nie :(
Miejsce na pokaz super...
Wszyscy zadowoleni mimo ponad godzinnej obsuwy...
Takie tam wygłupy...
Gwiazdy zagrały swoje, przyszedł czas na pokazy :)
Oczywiście wszyscy byli zadowoleni... no, prawie wszyscy...
Po jednym z takich zapaliły się podzamkowe trawy i niestety konserwator zabytków się wkurzył...
Więcej takich imprez nie pozwolił tam zorganizować...
A nam zostały tylko super wspomnienia :)
Tym razem celem nie było zwiedzanie malowniczych ruin, a koncert gwiazd - Manaamu i Piaska połączony z pokazem laserów i sztucznych ogni.
Tłumy na podzamkowych błoniach
Scena już gotowa, gwiazdy niestety jeszcze nie :(
Miejsce na pokaz super...
Wszyscy zadowoleni mimo ponad godzinnej obsuwy...
Takie tam wygłupy...
Gwiazdy zagrały swoje, przyszedł czas na pokazy :)
Oczywiście wszyscy byli zadowoleni... no, prawie wszyscy...
Po jednym z takich zapaliły się podzamkowe trawy i niestety konserwator zabytków się wkurzył...
Więcej takich imprez nie pozwolił tam zorganizować...
A nam zostały tylko super wspomnienia :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)































































































